Kolejne tygodnie mijały mi jeden po drugim. Z Kim dogadywałam się coraz lepiej. Była naprawdę fajna.. potrafiła mnie wysłuchać, gdy potrzebowałam się wygadać, świetna towarzyszka na możliwie duże (w tym możliwie małym miasteczku) zakupy, no i ta nieszczęsna arytmetyka. Nigdy jej nie polubię.
-Hej, Sue! No to jak lecimy dziś do "Sweet Cafe" na kremówki? Potem może skoczymy do kina, dziś leci premiera filmu " Transformers" podobno to hit. - Kim złapała mnie na korytarzu jak zawsze przed biologią.
- O, hej. Kremówki, jeszcze pytasz? Przecież to nasza tradycja. A co do kina to sama miałam ci to zaproponować.
-No to jesteśmy umówione. A czy coś się stało? Jesteś jakaś smutna. - Kim miała chyba jakiegoś rentgena w oczach - zawsze wiedziała w jakim jestem nastroju. - Alex, tak?
-Posłuchaj Kim.. on wogle się do mnie nie odzywa, a przecież obiecał! Obiecał , że do mnie wpadnie, będzie dzwonił, a tu nagle nic! Nie wiem co się dzieje.
-Słuchaj, mam świetny pomysł. Moja ciocia jutro wybiera się do Londynu. Zaczyna się weekend, wybierzmy się z nią. Wrocimy w niedzielę, przenocujemy z nią u jej znajomej. Zajdziesz do Alexa, dowiesz się co się dzieje. - Kim podekscytowana swoim pomysłem zaczęła paplać jak najęta.
-Masz rację, to może byś świetny pomysł. Pogadam z mamą i dam ci znać.
***
- No to na jakiej ulicy mieszka Alex? - Kim od razu po przybyciu do Londynu chciała rozpocząć naszą akcję pod tytułem " co jest z Alexem?"
-Blvd 345 przy Road Street. To niedaleko stąd. Pojedziemy metrem.
Po niespełna dwudziestu minutach stałam pod domem Alexa. Wróciły wszystkie wspomnienia. Wieczory spędzane na tym trawniku,spacery, pocałunki, bukiety róż.. i to co bolało mnie najbardziej. W głowie rozbrzmiały mi słowa Alexa: "wyprowadzę się z Tobą.. to jasne." Dziś już nic nie było dla mnie jasne..
-Chodźmy - ponagliła mnie Kim.
Drzwi otworzyła mi mama Alexa:
-Sue! Dzięki Bogu przyjeliście! Gdzie jest Alex? Dlaczego się nie odzywał?
-Proszę pani, ale o co chodzi? Jak to :gdzie jest Alex? Przyjechałam go odwiedzić - byłam w szoku, nie wiedziałam co się dzieje.
-O czym ty bredzisz, Sue? Alex trzy tygodnie temu powiedział, że jedzie do State City, że znalazł sobie mieszkanie, że chce być nadal z tobą. Matko Boska czy on wogle..
-Nie, nie odezwał się do mnie. - nagle straciłam kontrolę nad swoim ciałem, świat zaczął mi wirować. Wiedziałam tylko jedno: Alexa nie ma ani w Londynie, ani w State City. Nie dojechał do mnie..- Boże..gdzie on jest?
-Dzwonię na policje - mama Alexa zaczęła biegać po domu w poszukiwaniu telefonu, cała zapłakana - O nie, mój mały synek! Jaka byłam głupia, że go puściłam! Co ja zrobiłam!
-Kim, dzwoń do mojej mamy, powiedz, że nigdzie się stąd nie ruszam. Wytłumacz jej wszystko. - byłam równie spanikowana co mama Alexa. Nie zamierzałam się stąd nigdzie ruszyć. Nie obchodziło mnie co powie mama, co stanie się ze szkołą. Miałam tylko jeden cel: odnaleźć Alexa.
Podziel się:Trackback: http://bloog.pl/id,4825287,trackback
komentarze (0) | dodaj komentarz | Trackbacki (1)