Bloog Wirtualna Polska
Jest 937 737 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

1. Nowe życie.

poniedziałek, 27 lipca 2009 22:24
- Sue, obudź się. Muszę ci coś powiedzieć - powiedziała mama, odsłaniając żaluzje w moim pokoju - pokoju, który kochałam ponad życie, w którym mogłabym spędzić całe mój czas.
- Nie, jest sobota. Później wyprowadzę Tenny na spacer. I zasłoń te żaluzje! - byłam wściekła. Była 7 nad ranem.
- Wyprowadzamy się.
- Co ?! - krzyknęłam, nagle w pełni obudzona. Usłyszałam huk , dopiero po kilku minutach zdałam sobie sprawę, że spadłam z łóżka. - Jak.. jak to się wyprowadzamy? Kiedy? Jak? Dlaczego? Mamo! Ja mam tu przyjaciół, chłopaka, szkołę nie mogę tak wszystkiego rzucić i się "poprostu wyprowadzić" ! Rozwód z tatą to nie powód by od razu uciekać.!
-Uspokuj się, Sue. Musimy się wyprowadzić. Po rozwodzie z tatą nie mamy pieniędzy na utrzymanie tego domu. Jest zbyt duzy. Poszukam czegoś za miastem, abyś nie musiała zmieniać szkoły, będziesz dojeżdżała, obiecuję.
-Ok. Na taki układ sie zgadzam..
-Śniadanie jest w lodówce. Ja musze lecieć do pracy. Pa skarbie!
- Taa. Do zobaczenia.
Mama pracowała więcej niż by wypadało. Była dyrektorką znanej firmy odzieżowej "L&T" a i tak nie stać było nas na utrzymanie domu. Co tu sie dziwić - 10 sypialni, 2 kuchnie, 4 łazienki to nie małe mieszkanko. Po wyprowadzce taty wszystko sie zmieniło. Skończyły się wspólne wypady za miasto, codzienne zakupy, drogie wycieczki do Paryża, Nowego Yorku, Las Vegas. Niegdyś obrzydliwie bogata Sue Parker z dnia na dzień zmienia się w zwykłą dziewczynę z przedmieścia. Koszmar.
Zeszłam do kuchni z zamiarem zjedzenia śniadania .
- No świetnie. Dzieki ci mamo za wczorajsze śniadanie! - pomyślałam.
Pospiesznie zrobiłam sobie tosty, umyłam się, włożyłam swoją ulubioną parę jeansów i zasiadłam przed komputerem.
" Hej, Sue.!
Dzięki za czwartkowy wieczór- do dziś przechodzą mi ciarki. Może to powtórzymy dziś wieczorem?"
Alex.
Alex to mój chłopak. Jaesteśmy ze sobą od pół roku. Jest cudowny, kochany, opiekuńczy, cholernie bogaty i co najważniejsze dobrze całuje.. i nie tylko.
" No jasne, wpadaj dziś wieczorem, mam wolną chatę. Pozatym muszę ci o czymś powiedzieć.
Sue."

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4823759,trackback

komentarze (2) | dodaj komentarz | Trackbacki (1)

2 . Dalej niż bym chciała.

poniedziałek, 27 lipca 2009 22:53
- Hej, o czym chciałaś ze mną porozmawiać? - Alex wpadł do mnie o 20:00 jak zwykle zaskakując mnie bukietem kwiatów.
- Ja.. wyprowadzam się.. ale tylko za miasto. Będę dojeżdżała do szkoły.
- Dlaczego ? Co się stało?
- Wiesz.. po tym burzliwym rozwodzie moich rodziców nie mamy dość pieniędzy na utrzymanie domu.. pozostaje wyprowadzka.
-Nie macie dość pieniędzy? Sue, jesteśmy najbogatszymi nastolatkami w tym mieście. Zapomniałaś? - Alex zaśmiał się tylko. Cała ta sytuacja była dla niego poprostu.. smieszna. Zirytowało mnie to.
- Poprawka- ty jesteś najbogatszym nastolatkiem w tym mieście. Czy ciebie to wogle interesuje? Ciebie to wszystko śmieszy kiedy ja zastanawiam się jak to dalej będzie.. A jeśli okaże się, że wyprowadze się gdzieś dalej..? Jeśli..
- Wyprowadze się z tobą.. to proste.
-Nie, Alex! To wcale nie jest proste! Masz tu szkołę, przyjaciół, rodzinę. Pozatym rodzice ci nie pozwolą, ja ci nie pozwolę.. Nie pozwolę ci gnić na jakimś zadupiu, tylko z mojego powodu.
-Ok,ok. Nie dramatyzujmy, jeszcze nic nie wiadomo, może wyprowadzisz się tylko za miasto, to nic strasznego. Popytam tatę, może znajdzie coś w mieście.. A narazie cieszmy się sobą.
                                       ***
Moje życie legło w gruzach. Stracilam przyjaciół, chłopaka. Mama obiecała, że wyprowadzimy się tylko za miasto. Zamiast tego jestem tu - State City - miasteczko na południu oddalone od mojego domu o 150 mil. Tata Alexa nic nie znalazł w naszym mieście ani w jego obrębie. Gdy się żegnaliśmy Alex obiecał, że codziennie będzie dzwonić.. jestem tu tydzień - jak narazie żadnego telefonu. Wiedziałam że tak będzie. Pewnie znalazł sobie inną. Mieszkanie jak mieszkanie - 1 łazienka, 2 sypialnie, 1 kuchnia - maleństwo w przeciwieństwie do mojego domu w Londynie. W szkole nie było żadnych ciekawych ludzi. Każdy patrzył na mnie jakby zobaczył ducha.. Poznałam tylko jedną fajną dziewczynę - Kimberly. W szkole wołali na nią Kim lub poprostu Ly. Nie wiedziałam o niej zbyt wiele, tylko tylko, że przeprowadziła się tu 4 lata temu, miała kota Nicky i dobrze się uczyła.. i była świetnym materiałem na przyjaciółkę. Ale nawet znajomość z Kim nie pomogła mi zapomnieć o Alexie. Byłam aż 150 mil od niego.. dalej niż bym chciała..

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4823838,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz | Trackbacki (1)

3. Odwiedziny.

wtorek, 28 lipca 2009 11:27
Kolejne tygodnie mijały mi jeden po drugim. Z Kim dogadywałam się coraz lepiej. Była naprawdę fajna.. potrafiła mnie wysłuchać, gdy potrzebowałam się wygadać, świetna towarzyszka na możliwie duże (w tym możliwie małym miasteczku) zakupy, no i ta nieszczęsna arytmetyka. Nigdy jej nie polubię.
-Hej, Sue! No to jak lecimy dziś do "Sweet Cafe" na kremówki? Potem może skoczymy do kina, dziś leci premiera filmu " Transformers" podobno to hit. - Kim złapała mnie na korytarzu jak zawsze przed biologią.
- O, hej. Kremówki, jeszcze pytasz? Przecież to nasza tradycja. A co do kina to sama miałam ci to zaproponować.
-No to jesteśmy umówione. A czy coś się stało? Jesteś jakaś smutna. - Kim miała chyba jakiegoś rentgena w oczach - zawsze wiedziała w jakim jestem nastroju. - Alex, tak?
-Posłuchaj Kim.. on wogle się do mnie nie odzywa, a przecież obiecał! Obiecał , że do mnie wpadnie, będzie dzwonił, a tu nagle nic! Nie wiem co się dzieje.
-Słuchaj, mam świetny pomysł. Moja ciocia jutro wybiera się do Londynu. Zaczyna się weekend, wybierzmy się z nią. Wrocimy w niedzielę, przenocujemy z nią u jej znajomej. Zajdziesz do Alexa, dowiesz się co się dzieje. - Kim podekscytowana swoim pomysłem zaczęła paplać jak najęta.
-Masz rację, to może byś świetny pomysł. Pogadam z mamą i dam ci znać.
                                                ***
- No to na jakiej ulicy mieszka Alex? - Kim od razu po przybyciu do Londynu chciała rozpocząć naszą akcję pod tytułem " co jest z Alexem?"
-Blvd 345 przy Road Street. To niedaleko stąd. Pojedziemy metrem.
Po niespełna dwudziestu minutach stałam pod domem Alexa. Wróciły wszystkie wspomnienia. Wieczory spędzane na tym trawniku,spacery, pocałunki, bukiety róż.. i to co bolało mnie najbardziej. W głowie rozbrzmiały mi słowa Alexa: "wyprowadzę się z Tobą.. to jasne." Dziś już nic nie było dla mnie jasne..
-Chodźmy - ponagliła mnie Kim.
Drzwi otworzyła mi mama Alexa:
-Sue! Dzięki Bogu przyjeliście! Gdzie jest Alex? Dlaczego się nie odzywał?
-Proszę pani, ale o co chodzi? Jak to :gdzie jest Alex? Przyjechałam go odwiedzić - byłam w szoku, nie wiedziałam co się dzieje.
-O czym ty bredzisz, Sue? Alex trzy tygodnie temu powiedział, że jedzie do State City, że znalazł sobie mieszkanie, że chce być nadal z tobą. Matko Boska czy on wogle..
-Nie, nie odezwał się do mnie. - nagle straciłam kontrolę nad swoim ciałem, świat zaczął mi wirować. Wiedziałam tylko jedno: Alexa nie ma ani w Londynie, ani w State City. Nie dojechał do mnie..- Boże..gdzie on jest?
-Dzwonię na policje - mama Alexa zaczęła biegać po domu w poszukiwaniu telefonu, cała zapłakana - O nie, mój mały synek! Jaka byłam głupia, że go puściłam! Co ja zrobiłam!
-Kim, dzwoń do mojej mamy, powiedz, że nigdzie się stąd nie ruszam. Wytłumacz jej wszystko. - byłam równie spanikowana co mama Alexa. Nie zamierzałam się stąd nigdzie ruszyć. Nie obchodziło mnie co powie mama, co stanie się ze szkołą. Miałam tylko jeden cel: odnaleźć Alexa.

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4825287,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz | Trackbacki (1)

4. Więc co dalej?

środa, 29 lipca 2009 13:30
Mama wogle nie chciała słyszeć o moim pozostaniu w Londynie : "czyś ty oszalała?!" wrzeszczała przez słuchawkę. Wkońcu spokojnie udało mi się jej wytłumaczyć co i jak, przedstawiłam jej powagę sytuacji i znów byłam tu, w Londynie. Ale to nie było to samo. Nie bez Alexa.
Wkońcu zdałam sobie sprawę jak ważny dla mnie jest. Wcześniej myślałam, że to tylko młodzieńcza miłostka, a co do czego przyszło zamartwiałam się o niego na śmierć i winiłam się jednocześnie. Dlaczego nie zadzwonił, że przyjedzie? Dlaczego nie dał żadnego znaku? Muszę się dowiedzieć gdzie jest, znaleźć go jak najprędzej i przeprosić za wszystko.
Akcję poszukiwawczą rozpoczęłyśmy od powiadomienia o sprawie policji. Z tego czego udało im się dowiedzieć wynikało, że Alex zatrzymał się w Pensjonacie "Just minute" w miasteczku Forks położonym o godzinę drogi od State City. Użył tam swojej karty bankowej by zapłacić za pobyt, następnego dnia o 12:34 zapłacił za paliwo na stacji benzynowej. Nic więcej nie udało nam się dowiedzieć. Pozostało tylko jechać tam gdzie słuchy o Alexie zaginęły - Forks. Na miejsce dotarliśmy po 2 godzinach jazdy. Początkowo udaliśmy się do pensjonatu, w którym zatrzymał się Alex, chcielismy ustalić dlaczego się tam zatrzymał i jakim sposobem jechał do State City cały dzień, skoro jest one oddalone od Londynu o 3 godziny. Taka trasa nie wymagała zatrzymywania się na noc. Jednak w pensjonacie nie dowiedzieliśmy się niczego szczególnego. Recepcjonistka twierdziła, że Alex wyglądał na zmęczonego, jakby pijanego. Alex pijany? Coś mi się tu nie zgadzało. Przecież on nie pił, nie palił, nie zażywał narkotyków, był porządnym chłopakiem. Wiedziałabym, gdyby się to zmieniło. Potem wybraliśmy się na stację paliw. Z kolei tam pracownik stacji poinformował nas, że Alex zachowywał sie normalnie, był wesoły, pełen energii. Co jest grane? Po wszystkim pojechaliśmy na posterunek policji w Forks, gdzie policja była o wszystkim powiadomiona. Po złożeniu doniesień, poprosili nas o rozwieszenie ogłoszeń z wizerunkiem Alexa, tutaj - w Forks i w Londynie. Robiło się dość późno więc postanowiliśmy przenocować w hotelu. W hotelu była niewielka kafejka internetowa, gdzie mogliśmy zredagować ogłoszenie o zaginięciu Alexa. Na szczęście jego mama miała ze sobą aktualne zdjęcie Alexa, więc już po pół godzinie ogłoszenie było gotowe. Zamierzaliśmy je rozwiesić już z samego rana.
Humor nikomu nie dopisywał. Nie wiedzieliśmy co robić dalej. Policja badała pensjonat ale nie znaleźli tam nic co świadczyłoby o dziwnym zachowaniu Alexa. Więc co dalej? Czekać? Nie, to niemożliwe. Alex musi gdzieś tu być .. cały i zdrowy.

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4829438,trackback

komentarze (2) | dodaj komentarz | Trackbacki (1)

 12  »

czwartek, 17 maja 2012

Licznik odwiedzin:  128 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Archiwum

O mnie

chcesz, aby link do Twojego bloga pojawił się u mnie? to proste! umieść mnie w swoim blogu, ja zrobię to samo. :)

O moim bloogu

complicated-life.bloog.pl to opowieść o 16-letniej nastolatce Sue Parker, której życie zmienia się z dnia na dzień. Wyprowadzka taty wszystko rujnuje. Co będzie dalej z Sue Parker? zapraszam do cz...

więcej...

complicated-life.bloog.pl to opowieść o 16-letniej nastolatce Sue Parker, której życie zmienia się z dnia na dzień. Wyprowadzka taty wszystko rujnuje. Co będzie dalej z Sue Parker? zapraszam do czytania i komentowania. ;) Kate.

schowaj...

spodobał ci się ten blog? zagłosuj!






zobacz wyniki

Ulubione blogi

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to